Zawody pisarzy, o które nigdy byś ich nie podejrzewał. Kilka słów o okresach przejściowych w życiu artysty

W rosyjskim filmie „Rusałka” można zobaczyć ciąg scen, w których główna bohaterka Alisa wykonuje szereg marnych dorywczych prac. Raz adresuje koperty w imieniu firmy usługowej, a raz chodzi przebrana za wielki telefon komórkowy, stając się żywą maskotką jakiejś sieci. Pociesza się wówczas, że wielcy ludzie zawsze mają w swoich życiorysach podobne „okresy przejściowe”. I choć los nie daje jej szans na cudowny zwrot akcji, a Alisa nigdy nie przeobraża się z „dziewczyny z księżyca” w dorosłą J.K. Rowling z milionami na koncie albo przynajmniej w Millę Jovovich (która inspiruje bohaterkę), nie jest w tym doświadczeniu odosobniona. I właśnie po to piszę niniejszy tekst. Chcę Wam przekazać, że „w wielkich miastach takie rzeczy zdarzają się cały czas”. 

 

Popkulturowa pisarska Nibylandia

Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, jak wygląda życie zdolnego pisarza albo poety? Jakie elementy znalazły się wówczas w Waszej wizji? Wielkie zaliczki od wydawnictw na poczet pisanych powieści? Domy z ogrodem, werandą, kotem i psem, który leży pod biurkiem literata, czekając aż skończy on pić aromatyczną kawę, by wreszcie pójść z nim na zasłużony spacer? Rajd po wieczorach autorskich w stylu rockandrollowych gwiazd, które najbardziej zagorzali fani proszą o podpis na brzuchu? Pijacko-kawiarniane włóczęgi rodem z biografii Przybyszewskiego, z szaloną cyganerią u boku i muzami uwieszonymi szyi? Wizyty w telewizjach śniadaniowych, podczas których pisarze przerzucają się błyskotliwymi bon-motami z najznamienitszymi intelektualistami w kraju, przegryzając cięte uwagi przygotowywanym na ich oczach, „organicznym” bezowym torcikiem?

Cóż… mieliście prawo tak je sobie wyobrażać. Świat popkultury jest przecież pełen jaskrawych obrazów, które sprzedają nam ową pisarską Nibylandię w postaci tak przyswajalnej, jak witaminowe oranżadki z apteki. Wymieniać można długo. Na listę wpiszmy zabawny i wciągający serial „Californication” ze zblazowanym Hankiem, który po napisaniu jednej poczytnej książki jedzie przez życie luksusowym samochodem na niekończącym się rauszu, a wydawnictwa i wytwórnie błagają go o współpracę. Paragon jednego z polskich pisarzy zamieszczony na Instagramie tuż po wyjściu z Candy Shopu, opiewający na kwotę kilkuset złotych (czy kiedykolwiek wydaliście jednorazowo tyle pieniędzy na słodycze?). Pudelkowe doniesienia o 30-kilogramowym „pałacowym żyrandolu” w apartamencie Blanki Lipińskiej… To prawie tak, jakby ten kot spod biurka pisarza był serialowym Rademenesem i nieskończoną ilość razy zaklinał nasze życzenia, słowami: „Hator! Hator! Hator!”

 

Żywot pisarza poczciwego

Zawody pisarzy
Fot. Grażyna Frąckowiak

Oczywiście istnieje możliwość, że zasiadając do pisania, stworzycie od razu ekstremalnie poczytne romansidło albo coś znacznie więcej – prawdziwe literackie arcydzieło, którego geniusz zostanie rozpoznany i doceniony przez tłumy czytelników. Rzeczywistość jest jednak z reguły nieco inna

Znam osobiście wielu literatów, starających się wyżyć z twórczego pisania. Ich codzienność to wielki stres i ciągła szarpanina. Literackie konkursy (swoiste zawody pisarzy), na które należy przysyłać wyłącznie niepublikowane wcześniej teksty w iście masowych ilościach. Skromne honoraria za publikacje w czasopismach, o jakie trzeba się jeszcze wykłócać. Procenty od sprzedanych książek, składające się na 2-3 złote za egzemplarz. Wieczorki autorskie, na które przychodzi po kilka osób, a później i tak mało kto decyduje się kupić promowany tomik. Recenzje w zamian „za książkę” i felietony za „satysfakcję z publikacji”. Ustawione programy stypendialne, na których bez rekomendacji ani rusz. A do tego godziny i dni spędzone na niewygodnym krześle za biurkiem.

Na szczęście istnieje wyjście z tej mało budującej sytuacji. A jest nim… zatrudnienie się w zwykłej pracy i tworzenie po godzinach. Bo praca na stanowisku copywritera, korektora, „korposzczura”, nauczyciela, lektora, radiowca, a nawet magazyniera czy sprzątaczki wcale nie jest wstydliwym „okresem przejściowym” w artystycznym życiorysie. Zawody pisarzy nie muszą w tym względzie różnić się od profesji innych ludzi. Mogą dostarczać im źródeł inspiracji do książek i być odskocznią dla zmęczonej tworzeniem głowy. Przede wszystkim jednak są normalną częścią ich egzystencji i tak powinniśmy je wszyscy traktować.

Na dowód, że da się równolegle pracować na etacie (przynajmniej przez kilka-kilkanaście „najlepszych” lat) i realizować literacko, przytaczam przykłady 10 wybitnych polskich twórców – nie tylko współczesnych. Dajcie się zaskoczyć wykonywanym przez nich profesjom i przekonajcie się, że można stworzyć najznakomitsze dzieła nie tylko w efekcie kreatywnej pracy, ale także pomimo wykonywania pracy nudnej i znienawidzonej!

 

 

Zawody pisarzy i poetów polskich

Witold Gombrowicz

Po przyjeździe do Argentyny w 1939 roku Witold Gombrowicz żył bardzo skromnie. Choć wśród Polonii zamieszkującej w tamtym czasie Buenos Aires intelektualnie nikt nie mógł się z nim równać, nieznający hiszpańskiego emigrant nie miał stałego zatrudnienia. Wynajmował obskurny pokój z żelaznym łóżkiem, nosił postrzępiony płaszcz i wiecznie nie dojadał. Zaprzyjaźniona z pisarzem Halina Nowińska zapraszała go wówczas na obiady, cerowała mu skarpetki i odsyłała jego ubrania do pralni. Wreszcie poprosiła męża, żeby załatwił mu pracę w banku. Gombrowicz został wówczas zatrudniony w Banco Polaco, sekretariacie głównym, gdzie funkcjonował jako prawa ręka prezesa. Pisarz nie cierpiał tej pracy. Nazywał siebie „urzędniczkiem zarżniętym siedmioma godzinami urzędolenia, zdławionym we własnych przedsięwzięciach pisarskich”. Mawiał, że od siedzenia z urzędnikami wolałby obóz koncentracyjny. Więcej, kiedy współpracownicy za bardzo mu dokuczali, miał w zwyczaju spluwać w ich stronę pestkami pomarańczy. Podobno skarżyli się nieustannie, że Gombrowicz godzinami zajmuje toaletę. Aż w końcu ktoś przyłapał go tam na pisaniu. Wreszcie trzeba go było przenieść do osobnego pokoju na piętrze, bo sekretarka prezesa zagroziła: „albo on, albo ja”. Mimo to owa synekura trwała aż 8 lat!

 

Zbigniew Herbert

Wydawać by się mogło, że człowiek tak wybitnie utalentowany, jak Pan Cogito, pracował wyłącznie poprzez łaskawe użyczanie ludzkości dostępu do swojego intelektu na godziny. Zdziwicie się więc pewnie, że jednym z jego zawodów, praktykowanym podczas II wojny światowej była praca w charakterze… karmiciela wszy. Brzmi obrzydliwie? Żenująco? – jak żarty w stylu „kolekcjonuję kurz” czy „jestem hodowcą brudu”? Otóż tacy karmiciele pracowali niegdyś w laboratoriach produkujących szczepionki na tyfus, a ich krew była potrzebna do rozmnażania i podtrzymania przy życiu zdrowych wszy, na których ją opracowywano. Trudno nie wzdrygnąć się na samą myśl, prawda?

 

Marek Hłasko

Urodzony buntownik, Marek Hłasko, podjął pracę, gdy miał zaledwie szesnaście lat. Decyzję o tym poprzedziło ukończenie kursu na prawo jazdy, po którym Hłasko z miejsca zatrudnił się jako kierowca ciężarówki. Doświadczenia zdobyte w tej pracy stały się dla nastolatka inspiracją do napisania powieści pt. Następny do raju (zekranizowanej w 1958 roku jako Baza ludzi umarłych). Początkowo Hłasko pisał zresztą głównie po to, by uciec od monotonni uprawianej profesji. Kiedy w 1952 r. zdecydował się pokazać fragmenty swojej twórczości Bohdanowi Czeszce i Igorowi Newerly’emu ze Związku Literatów Polskich, przedstawił się nawet pisarzom jako „niewykształcony szofer, który w wolnych chwilach po pracy próbuje opisać swoje życie”.

 

zawody pisarzy
Fot. Grażyna Frąckowiak

 

Bolesław Leśmian

Twórca baśni i ikonicznych erotyków, olśniewający malarską wyobraźnią, wrażliwością i niebywałą sprawnością językową, przez lata pracował jako rejent w Hrubieszowie, a później w Zamościu założył własną kancelarię notarialną. Niestety jego pomocnik uciekł się do oszustwa, defraudując wielką sumę pieniędzy, za których bezpieczeństwo odpowiadał sam Leśmian. Pogrążyło to poetę w olbrzymich długach, a należności udało mu się spłacić dopiero po sprzedaży biżuterii żony oraz… przyjęciu pieniędzy od kochanki Dory Lebenthal (adresatki miłosnych utworów, takich jak W malinowym chruśniaku), która sprzedała dla niego własne mieszkanie i gabinet lekarski wraz z całym wyposażeniem.

 

Bolesław Prus

Aleksander Głowacki przeszedł długą drogę zanim udało mu się dojść do etapu, w którym jego twórczość zaczęła przynosić wymierny dochód. Był guwernerem i udzielał korepetycji. Zatrudniał się jako ślusarz i fotograf. Pracował też w charakterze ulicznego mówcy (ciekawe jak przemawiał i czy jego zdolności literackie miały przełożenie na talent krasomówczy?). Wreszcie, dostał etat na stanowisku kasjera w banku i dopiero po tym doświadczeniu jego dorywcza praca dziennikarska zaczęła przynosić pierwsze prawdziwe owoce. Tylko pomyślcie, ile pięknych rzeczy mógłby stworzyć, gdyby od najmłodszych lat zajmował bardziej uprzywilejowaną pozycję! A jednak sprezentował nam aż siedem powieści i 20 tomów z nowelami i zbiorami opowiadań.

 

Andrzej Sapkowski

Twórca „Wiedźmina”, najczęściej po Lemie tłumaczony polski pisarz fantasy, to rzadki przykład autora, którego kariera literacka nie rozpoczęła się w wieku nastoletnim lub przynajmniej dwudziestoletnim, kiedy to umysł wydaje się najbardziej płodny, a wyobraźnia nieskażona naleciałościami oddziałującego na nią świata i systemu. Z wykształcenia ekonomista, w latach 1972-1994 pracował w handlu zagranicznym, sprzedając futra w firmie „Skórimpex”. Karierę literacką rozpoczął jako tłumacz, przekładając na język polski opowiadanie „Słowa Guru” Cyryla M. Kornblutha opublikowane w „Fantastyce”. Uwagę czytelników zwrócił jednak na siebie dopiero opowiadaniem „Wiedźmin”, opublikowanym w grudniu 1986 roku jako pokłosie konkursu „Fantastyki”. Co ciekawe, nawet po spektakularnym sukcesie Sagi o wiedźminie, która na długo przed powstaniem gry CD Projektu i netflixowską ekranizacją, zyskała tysiące wielbicieli w całej Polsce, została przełożona na kilkadziesiąt języków i uhonorowana wieloma nagrodami (m.in. nagrodą Janusza A. Zajdla i Paszportem Polityki), Sapkowski nadal narzucał sobie wielką dyscyplinę pracy. Pisał codziennie przez wiele godzin, nie zważając na to, czy kalendarz wskazuje dzień roboczy, weekend, czy którekolwiek ze świąt. Traktował pisanie jak każdą inną pracę i przez wiele lat nie osiadał na laurach.

 

Zawody pisarzy i poetów polskich

prace pisarzy
Fot. Grażyna Frąckowiak

 

Edward Stachura

Zaraz po maturze poeta pragnął aplikować do Wyższej Szkoły Sztuk w Gdańsku-Sopocie. Nie został jednak dopuszczony do egzaminów z powodu problemów z systematycznością. Sytuacja zmusiła go wtedy do zatrudnienia się w spółdzielni ogrodniczej, gdzie podjął pracę polegającą na zbijaniu drewnianych skrzynek na kwiaty. Kiedy na przełomie 1957 i 1958 roku dostał się wreszcie na romanistykę na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nadal borykał się z trudnościami materialnymi. Ponieważ nie otrzymał stypendium ani miejsca w akademiku, zdarzało mu się nocować na dworcu i żebrać o pieniądze. Najciekawszym epizodem w zawodowej karierze Steda jest jednak bez wątpienia jego aktorski epizod. W 1972 roku wystąpił w filmie Rewizja osobista, w roli turysty wracającego do kraju. Trudna życiowa sytuacja nie przeszkodziła jednak poecie w stworzeniu dwóch powieści, setek wierszy i piosenek, a także felietonów, szkiców i listów.

 

Marcin Świetlicki

Choć Świetlicki wykonywał w życiu wiele twórczych zawodów (jest poetą, prozaikiem, wokalistą, dziennikarzem, a w porywach nawet aktorem), był w jego życiu taki moment, kiedy pracował jako dozorca kamienicy przy ulicy Ziai. Lubię wyobrażać sobie jak szkicował tam wiersze na skrawkach kopiowego papieru, wypalając papierosy jeden za drugim.

 

Gabriela Zapolska

Zapolska była nie tylko dramatopisarką i autorką naturalistycznych powieści. Chętnie udzielała się także jako krytyczka teatralna i artystyczna, a do tego pracowała jako aktorka. Więcej- uważała się za prawdziwą gwiazdę sceny, której talent nie został nigdy należycie doceniony. Zaowocowało to przezabawnymi obserwacjami świata teatru oglądanego „od kuchni”. Pisarka krytykowała obłudę oraz kabotynizm, uwidaczniające się tak w środowisku artystów, jak i widzów, w ironicznych tyradach zamieszczonych w listach m.in. do „Mojego kochanego Kundelaska”. Gorąco polecam Wam tę lekturę – listy Zapolskiej świetnie oddają tło obyczajowe końca XIX wieku, oglądane oczami silnej i niezależnej kobiety. Jednocześnie stanowią prześmieszne studium, ujawniającego się mimochodem, złośliwego charakteru pisarki. Chaotyczny tryb życia, chęć wykonywania kilku zawodów jednocześnie i nieustanne zabieganie Zapolskiej odbiły się wprawdzie, zdaniem części krytyków, na jej dziełach, które pozostały nierówne pod względem poziomu artystycznego. A jednak „Moralność Pani Dulskiej” pozostaje jednym z najchętniej grywanych polskich dramatów. Termin „dulszczyzna” funkcjonuje zaś w naszym języku od przeszło stu lat.

 

Tadeusz Boy-Żeleński

Ten pisarz to wzór pracowitości o jakiej pozostanie mi chyba tylko śnić. Z wykształcenia lekarz, praktykował swój zawód w chwilach, gdy nie był w stanie zarabiać na pisaniu. Mimo iście hulaszczego życia towarzysko-kawiarnianego, suto zakrapianego alkoholem, wypijanym u boku Przybyszewskiego, Boy-Żeleński przełożył na język polski ponad 100 największych dzieł z kanonu literatury francuskiej, a do tego wydał przeszło 30 tomów własnej twórczości (począwszy od wierszy i satyrycznych piosenek, przez felietony o tematyce społeczno-obyczajowej, aż po opasłe księgi z zakresu historii literatury). W jego przypadku nie można wprawdzie mówić o „szarej codzienności” i odległym od pasji zawodzie, ale ilość godzin „wysiedzianych” nad przekładami, jaką trudno jest nawet oszacować, daje do myślenia. Do dziś jestem przekonana, że twórca ten wszedł w posiadanie wehikułu czasu, którego używał w największej tajemnicy. Spójrzcie na poświęcone mu półki na bibliotecznych regałach, tfu, całe regały, a zrozumiecie, co mam na myśli!

 

Wierzę, że powyższe przykłady przyniosły Wam pokrzepienie, a jednocześnie stały się dla Was inspiracją i motywacją do twórczej pracy, niezależnie od aktualnej życiowej sytuacji. Dajcie znać, czy Wasze spojrzenie na zawody pisarzy oraz „przejściowe” i „właściwe” okresy ich życia uległo przynajmniej częściowej zmianie. Albo czy porzuciliście chociaż swoje wymówki, tłumaczące brak weny twórczej ;)…

4 Comments

  1. Basia

    Dziękuję za przywołanie sylwetek pisarzy, którzy pomimo zaabsorbowania zawodowymi pracami i obowiązkami znajdowali czas na tworzenie wartościowej literatury, bo potrzeba ducha nie mogła przecież być stłumiona przez potrzeby materialne. Wydaje mi się, że bardzo istotnym warunkiem skuteczności twórczej jest, poza talentem i obyciem literackim, samodyscyplina i związana z nią umiejętność właściwego dysponowania własnym czasem, dobra organizacja swoich zajęć. Trzeba oczywiście wierzyć w siebie, w swoją wyjątkowość jako jednostki, która ma coś ważnego do powiedzenia światu i nie może tego daru zmarnować. Wszystkim twórcom życzę wytrwałości w urzeczywistnianiu projektów, które wzbogacą dorobek kultury, a im przyniosą spełnienie i satysfakcję. Bardzo interesujący i inspirujący jest Twój, szanowna Autorko, powyższy tekst- gratuluję.

    1. Agnieszka

      Serdecznie dziękuję za długi komentarz pełen dobrych życzeń i pozytywnych wibracji! Myślę, że samodyscyplina jest równie ważna jak talent i marzenia. Dlatego właśnie napisałam ten tekst – żeby podnosić na duchu ludzi, którzy musieli podjąć decyzję o zatrudnieniu w „zwykłej” pracy i obawiają się, że niczego już przez to nie stworzą.

  2. Estera

    Zaskoczyłaś mnie tym Herbertem. Rozbawił mnie też Gombrowicz przesiadujący w toalecie 😉 To jest niesamowite jak głęboka, w każdym z tych przypadków, była potrzeba pisania. I determinacja, by móc to robić niezależnie od tego, czy zostanie to okraszone sukcesem za pięć czy dziesięć lat…

    1. Agnieszka

      Cieszę się 🙂 Też mnie to zaskoczyło, gdy czytałam o karmieniu wszy po raz pierwszy. Naprawdę myślałam początkowo, że to żart! oO Ale właśnie ta determinacja jest czymś, o czym często zapominamy, analizując czyjś sukces czy dokonania, dlatego postanowiłam o tym przypomnieć. A przy okazji przemycić kilka ciekawostek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *